 |
 |


--------------------
Zeszly weekend zdominowany jednak
zostal definitywnie przez przeprowadzke Andrzeja. Zaczelo sie od
tego, ze Leszek chcial urzadzic w sobote grill'a we Fremont. Kiedy
jednak okazalo sie, ze Andrzej nie moze przyjechac, gdyz
przeprowadza sie, stanelo na tym, ze grill zostaje przeniesiony do
Mountain View i pomozemy Andrzejowi w przeprowadzce... Tzn. glownie
w "wyprzedazy garazowej". He he ja (jako najmlodszy) dostalem dwa
krzesla, z ktorych dalo sie zlozyc "poltora sprawnego", jak to
okreslil Andrzej, a do tego dosc dobra lunete - Andrzej twierdzi, ze
dostal ja kiedys z demobilu wojskowego i, ze byla niegdys
wykorzystywana w samolotach szpiegowskich do robienia zdjec. Ogolnie
nie mozna jej zarzucic nic poza tym, ze daje obraz odwrocony, ale
przeciez darowanej lunecie nie zaglada sie w soczewki. Poza tym,
stwierdzilem, ze na razie chyba jednak nie stac mnie na Porsche'a
Andrzeja. Niestety nie dokopalismy sie do kombinezonu
laboratoryjnego (na wyposazeniu firmy Andrzeja jest caly zestaw do
tzw. clean-room, wlacznie z bardzo charakterystycznym strojem rodem
z filmow SF oraz reklam Intela), a w tym roku ciagle jeszcze
powinien robic furore na zabawach Halloween'owych oraz sylwestrowych
balach przebierancow he he... Gosia tez dobrze wyszla na tym
interesie - wystajacy z bagaznika jej samochodu spod bujanego fotela
sprawial, iz pojazd wygladal jak wziety z planu filmu "Mad Max" -
tj. jakby mial dodatkowo naped turbosmiglowy he he. Poza tym Gosia
skonczyla film i dostalem bardzo sympatyczne zdjecie zrobione dawno,
dawno temu w parku Rancho San Antonio...
99.08.11
He
he... W nastepny piatek (tj. 20-go) lece do Chicago. Udalo mi sie
zorganizowac wolne i nawet dosc szczesliwie (jak na tak male
wyprzedzenie) zarezerwowac bilet. Biorac pod uwage fakt, ze bede
imprezowal z Witkiem, jednego mozna byc pewnym: bedzie
"czadowo"!...
CDN
| |