pad

99.08.10

--------------------

Zeszly weekend zdominowany jednak zostal definitywnie przez przeprowadzke Andrzeja. Zaczelo sie od tego, ze Leszek chcial urzadzic w sobote grill'a we Fremont. Kiedy jednak okazalo sie, ze Andrzej nie moze przyjechac, gdyz przeprowadza sie, stanelo na tym, ze grill zostaje przeniesiony do Mountain View i pomozemy Andrzejowi w przeprowadzce... Tzn. glownie w "wyprzedazy garazowej". He he ja (jako najmlodszy) dostalem dwa krzesla, z ktorych dalo sie zlozyc "poltora sprawnego", jak to okreslil Andrzej, a do tego dosc dobra lunete - Andrzej twierdzi, ze dostal ja kiedys z demobilu wojskowego i, ze byla niegdys wykorzystywana w samolotach szpiegowskich do robienia zdjec. Ogolnie nie mozna jej zarzucic nic poza tym, ze daje obraz odwrocony, ale przeciez darowanej lunecie nie zaglada sie w soczewki. Poza tym, stwierdzilem, ze na razie chyba jednak nie stac mnie na Porsche'a Andrzeja. Niestety nie dokopalismy sie do kombinezonu laboratoryjnego (na wyposazeniu firmy Andrzeja jest caly zestaw do tzw. clean-room, wlacznie z bardzo charakterystycznym strojem rodem z filmow SF oraz reklam Intela), a w tym roku ciagle jeszcze powinien robic furore na zabawach Halloween'owych oraz sylwestrowych balach przebierancow he he... Gosia tez dobrze wyszla na tym interesie - wystajacy z bagaznika jej samochodu spod bujanego fotela sprawial, iz pojazd wygladal jak wziety z planu filmu "Mad Max" - tj. jakby mial dodatkowo naped turbosmiglowy he he. Poza tym Gosia skonczyla film i dostalem bardzo sympatyczne zdjecie zrobione dawno, dawno temu w parku Rancho San Antonio...

99.08.11

He he... W nastepny piatek (tj. 20-go) lece do Chicago. Udalo mi sie zorganizowac wolne i nawet dosc szczesliwie (jak na tak male wyprzedzenie) zarezerwowac bilet. Biorac pod uwage fakt, ze bede imprezowal z Witkiem, jednego mozna byc pewnym: bedzie "czadowo"!...

CDN